Wasza strona doświadczyła kiedyś nagłego spadku pozycji promowanych słów w wynikach wyszukiwania o 30 pozycji słów? Na pewno dosięgnął was tajemniczy Paragraf 31. Jak to możliwe? Nagły spadek pozycji strony w wynikach wyszukiwania o 30 pozycji jest techniką stosowaną coraz częściej, tym bardziej, że filtr ten zastępuję wcześniejsze metody walczenia z nieuczciwymi praktykami pozycjonowanie, jak banowanie czy nakładanie filtra SandBox. Kara, jak się okazuje, niezbyt drastyczna, ale skuteczna, gdyż znacznie odcina potencjalnych zainteresowanych od odwiedzania strony, bo internauci rzadko zaglądają dalej niż druga strona wyszukiwań. W dyskusjach na temat filtra Paragraf 31 stawia się hipotezy, że zastąpi on niebawem najpopularniejszy dotychczas filtr – SandBox. Pargraf 31 jest stosowany w przypadku, kiedy strony korzystają z tzw. czarnego czy szarego SEO. Wtedy, jeśli nie zastosowano jeszcze praktyk SPAM, a jedynie przeoptymalizowano stronę, na przykład poprzez dużą ilość trudnych słów kluczowych. Pojawia się też wiele pytań dotyczących nakładania filtru, m.in.: czy jest ono wynikiem algorytmu, czy też jest on nakładany ręcznie przez pracowników Google? Najczęstsze opinie w tej sprawie przekonują, że jest coś na rzeczy i firma posiada swoich agentów przeglądających dziennie tysiące stron. Krytycy tej hipotezy twierdzą, że stron jest zbyt dużo, by Google mogło zatrudniać dostateczną ilość pracowników. Nie wzięli jednak pod uwagę, że ocenie podlega pierwszych 200 wyników wyszukiwań na komercyjne słowa kluczowe. Jakby w istocie nie było, to najważniejsze, że filtr się sprawdza i pilnuje porządku w rankingach.
Formularz kontaktowy: